Magdalena Ratajczyk - psychoterapeuta, pedagog

Powrót do listy

Czy aplikacje wellbeingowe zastąpią psychoterapię?

Coraz częściej widzę oferty benefitu pracowniczego w postaci aplikacji, które mają za zadanie poprawić kondycję psychiczną pracowników. Jakkolwiek idea wydaje się szczytna, w firmach nic nie dzieje się bez przyczyny i za darmo. W końcu jest to biznes, a zasadą biznesu jest zarabianie pieniędzy.

Czym są aplikacje wellbeingowe? Najogólniej mówiąc, są to aplikacje, które mają monitorować nasze samopoczucie i pomóc nam w polepszeniu go. Roboczo dzielę je na te do użytku samodzielnego oraz takie, które wiążą się ze zdalną formą interwencji psychologicznej czy psychoterapeutycznej. W tym artykule zajmę się tymi drugimi.

Aplikacje wellbeingowe, co zrozumiałe, stały się popularne w wyniku pandemii, ostatnich konfliktów zbrojnych oraz wysokiej inflacji. Dlaczego? Naturalne jest, że są to sytuacje, które sprzyjają wzrostowi lęku do nieznanych do niedawna rejestrów. Bardziej naturalna też wydaje się idea sięgania po pomoc przy użyciu internetu. W końcu przećwiczyliśmy przeniesienie niemal całej rzeczywistości w świat wirtualny podczas lockdownów.

Jaki jest zatem powód zainteresowania wielkich spółek aplikacjami wellbeingowymi? Jak zwykle, jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Po pierwsze usługi poprawiające kondycję psychiczną są obecnie jednym z szybciej rozwijających się biznesów. Zapotrzebowanie jest na tyle duże, że nie tylko aplikacje, ale także podcasty, czy kanały na YouTube, które dotyczą zdrowia psychicznego, rosną jak grzyby po deszczu. Po drugie, chodzi o pieniądze związane z rosnącymi trudnościami psychicznymi pracowników. Te z kolei prowadzą do zmniejszenia efektywności, wypalenia zawodowego, zwolnień zdrowotnych czy wreszcie rezygnacji z pracy. A to niesie potężne koszty. Aplikacje dbające o zdrowie psychiczne podwładnych wydają się tutaj idealnym rozwiązaniem – szybko i sprawnie mają zapobiegać problemom lub je niwelować. A do tego nie wymagają poświęcania dużej ilości czasu, a nawet wychodzenia z domu… albo z biura. Nie bez powodu mówi się, że „czas to pieniądz”.

Prawdą jest, że o zdrowie psychiczne warto dbać i coraz głośniej o tym słychać z każdej strony. Prawdą jest też, że problemów sporo, a społeczeństwo zabiegane, więc należy ułatwiać sięganie po pomoc, a nie utrudniać. Czy aplikacja wellbeingowa jest odpowiednią formą pomocy?

Pomoc psychologiczna np. w formie czata jest bardzo specyficzną formą pomocy w trudnościach. Jest to pomoc bardziej interwencyjna, to znaczy taka, która umożliwia przetrwanie na chwilę, w tym konkretnym kryzysowym momencie. Na pewno nie jest to psychoterapia. Jest to raczej początek drogi niż długoterminowe rozwiązanie problemu. Warto o tym pamiętać. Super, że można z takiej pomocy skorzystać. Być może łatwiej też czasem coś napisać, niż powiedzieć drugiemu człowiekowi (patrz: internetowi hejterzy). Co więcej, można mieć poczucie, że rozwiązuje się problem, w dodatku niskim kosztem finansowym i czasowym. Minusem jest brak osobistego kontaktu z drugim człowiekiem, odczytania tonu głosu, nawiązania relacji, która jest podstawą skutecznej psychoterapii. Brak kontynuacji pracy nad trudnościami może spowodować ich zaostrzenie. Aplikacja wellbeingowa nie zastąpi psychoterapii, może jednak zastąpić doraźną pomoc.

Co ciekawe, w psychoterapii można zauważyć, że najczęściej z formy pomocy online chcą korzystać osoby, które najbardziej skorzystałyby na kontakcie z drugim człowiekiem, np. osoby lękowe. Osoby tego typu mogą uznać aplikacje wellbeingowe za raj, który nie zmusza ich do konfrontacji z trudnościami, a jednocześnie daje poczucie pracy nad problemem. Tylko bez tej konfrontacji raczej nie będzie poprawy. Gdyby tak było, wystarczyłyby grupy wsparcia w internecie oraz książki samopomocowe.

Jesteśmy istotami społecznymi i to, co nas leczy, pomaga w wielu trudnościach natury psychicznej, to m.in. relacja z drugim człowiekiem, wspólny czas, wymiana myśli, emocji, energii, kontakt fizyczny. Kto w czasie pandemii choć przez jakiś czas mieszkał sam, ten wie, że trudno zastąpić czas z bliską osobą spotkaniem online. Oczywiście zależy to od natury trudności. W niektórych przypadkach naklejenie plastra i miłe słowo nie wystarczą. Konieczna jest wizyta u wykwalifikowanego lekarza, czy w tym przypadku psychoterapeuty. Bazowanie jedynie na internetowych poradach to jak zwiedzanie obcego kraju przez Google Earth, a nie osobiście. Niby wszystko zwiedziliście i znacie już miejsce, a jednak jest różnica, prawda?